Tajemnicza stodoła dowodem na istnienie istot pozaziemskich.

Czujecie czasem, że otaczająca Was rzeczywistość jest jak Matrix, sen, z którego nie potraficie się wydostać?

Ja, tak.

Moją odskocznią są sny. Jestem typowym śpiochem a za zamkniętymi oczami przeżywam drugą rzeczywistość, tę wykreowaną w mojej pokręconej głowie.

Od jakiegoś czasu zapisuję sny i wracam do nich turlając się ze śmiechu.

Nie mogłam się powstrzymać żeby jednego Wam nie opisać.

Główną rolę w całym sennym wątku odgrywała tajemnicza stodoła, promieniująca dziwnym niebieskim światłem.

Czuć od niej było niebezpieczną, obcą aurę, która swoimi mackami otulała całą okolicę.
Stojąc na podsuszonym polu i spoglądając w jej kierunku, zdałam sobie sprawę, że jestem jedną z 50% ludzkości, zarażonej śmiertelną chorobą.

Było mi potwornie słabo, kręciło się w głowie a kaszel pokrywał dłonie czerwonymi plamami.
Ktoś podał mi zastrzyk żeby złagodzić objawy chociaż na chwilę, do czasu aż znajdą pacjenta zero. Tylko on jest szansą na szczepionkę i lek.

Dany mi czas postanawiam spędzić na szukaniu lekarza po całej Częstochowie (na prawdę nie wiem skąd ta Częstochowa).

Pełna nadziei odnajduje klinikę, potrzebuję przecież zdobyć zwolnienie lekarskie do pracy.
Otwieram drzwi do dużego pokoju z czterema biurkami, na których siedzą wyluzowani lekarze. Tylko jeden z nich, mocno opalony i z wąsikiem zawiniętym jak latynos ze starych filmów spogląda od niechcenia na mnie. Reszta pochłonięta jest przez kolejny odcinek meksykańskiej telenoweli w TV.
Zniesmaczona wychodzę, znajdę inną klinikę. Powiem co mi jest, skoro to takie nieuleczalne, na pewno dadzą mi zwolnienie i nie będę miała problemów przez nieobecność w korpo.

Odwracam się i znowu jestem przed tajemniczą stodołą. Dzieje się coś niezrozumiałego, niebezpiecznego.

Jeden odważny z ogromną, nieludzką prędkością biegnie do stodoły powstrzymać zło i uratować ludzkość.

Po ogromnym i oszałamiającym uszy impulsie, mężczyzna wychodzi ze stodoły niosąc w ręku parę kosmicznych, szarobiałych butów.

Spoglądam na niego i pełna powagi mówię – teraz zostaniesz Supermenem
nie rozumiem, to przecież nic takiego – odpowiada
– nie prawda, Supermen też zaczynał od otrzymania pary magicznych, kosmicznych butów…

Otoczenie aprobuje moją teorię ciesząc się, że ludzkość ponownie ma swojego obrońcę.
Chwilę później dowiaduję się, że jest szansa na uleczenie.
Pacjentem zero okazał się wiejski chłop na furmance, w wielkiej futrzanej czapie na głowie. Zaraził się jedząc gar zatrutego bigosu.

The End

Bez komentarza

– Pani Teges

2 Replies to “Tajemnicza stodoła dowodem na istnienie istot pozaziemskich.”

  1. Świetne 😀
    U siebie również zamieściłam kilka najbardziej niesamowitych snów, a spisuję je już od kilku lat. Im więcej będziesz ich zapisywać, tym lepiej będziesz je pamiętać. Później zaczniesz dostrzegać w nich zależności, rady i ukryte znaczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *